czwartek, 1 listopada 2012

Hej!!

Nie pisałam, ale byłam chora. Zresztą dalej jestem. Już Ewelina na mnie krzyczy, że nie piszę więc macie i się cieszcie ;)

Rozdział 1 (część 2)

-Dziękuję-powiedziała nieznajoma.
Cassandra zniknęła a po minucie szła na czele ośmioosobowego zbiorowiska.
-To ona-oznajmiła triumfalnie.
-O co chodzi?-zapytałam zaniepokojona- Jestem Wam coś winna?
-Tak jakby-zaśmiał się wysoki brunet z tyłu. Był nienaturalnie blady i  przystojny. Jego duże oczy miały blado-czerwony kolor.
-Anthony! Ogarnij się! -Krzyknęła na niego jakaś niska i pulchna szatynka.
-Anthony, Amelia cicho!-zganiła ich dziewczyna na którą wpadłam.
Umilkli natychmiast. Nie byłam osobą płochliwą, i miałam zamiar tam stać, dopóki te dziwolągi, wszystkiego mi nie wyjaśnią.
-Szereg proszę!-ustawili się w szeregu- Ty jesteś Melody? -upewniła się moja podobizna.
Przytaknęłam.
-Dobrze. Ja mam na imię Avenlly, ale mówią na mnie Avalon.  My-pokazała na szereg ludzi za sobą- My nie jesteśmy ludźmi.
-Śmieszna jesteś. Jak to "Nie jesteśmy ludźmi"? To czym jesteście? Tymi wszystkimi postaciami z moich książek? Duchami, Czarownicami, Medium, Zmiennokształtnymi i Demonami? Czymś takim jesteście?
-My, Melody.
-Jakie my? Może jeszcze  mi powiedzcie, że ja też jestem...-zamarłam wpół słowa.
-Mel?-zaniepokoiła się Avalon.
-To...jest niezwykłe. Właśnie spełnia się moje marzenie. Moja pewność, którą miałam przez całe życie. Właśnie widzę jak się sprawdza. W szóstej klasie. Byłam pewna, że mam jakieś paranormalne moce.-wyznałam i nagle nabrałam pewności, co do prawdziwości jej słów. Nauczyłam się ufać przeczuciom, i poddałam mu się całkowicie. Avalon z uśmiechem podeszła do szeregu, i stanęła na jego początku.
-Avalon-powiedziała.
-Anthony-przedstawił się ten wysoki, blady chłopak. Ma takie czerwone oczy.
-Amelia-rzekła szatynka, która wcześniej uciszała Anthonego.
-Cassandra-uśmiechnęła się ta dziewczyna z powietrza.
-Collin-powiedział sztywno niebieskooki blondyn.
-Cassie-przedstawiła się wesoło niebieskooka blondynka. Musi być siostrą Collina. Są jak dwie krople wody.
-Joshua. -rzekł cicho czarnowłosy, granatowooki, wysoki chłopak.
Popatrzyłam teraz na ostatnią osobę w szeregu. Zmarłam. To niemożliwe. To nie może być on.
Uśmiechnął się najpiękniejszym uśmiechem świata. Tym samym który przypominałam sobie gdy było mi smutno.
Podeszłam do niego, i mocno go przytuliłam.
-Pamiętasz mnie.- rzekł z nadzieją.
-Prawdziwych przyjaciół nigdy się nie zapomina Charlie.
-Po czym mnie poznałaś? Przecież ostatnio widzieliśmy się w czwartej klasie.-nie dowierzał.
-Oczy. Nikt na całej Ziemi nie ma równie zielonych oczu. Widywałam ich już wiele, ale twoje poznam zawsze.
-Uuuuuu! Parka nam się kroi!-zawołał Anthony. Amelia zgromiła go wzrokiem.
-Skąd wy się znacie?-zapytała Avalon.
- Z podstawówki. To właśnie Charlie w czwartej klasie opowiedział mi o magii, o aurach, mocy żywiołów. Pamiętam, że pożyczył mi Przyrodnią Prawdę. To była moja pierwsza powieść fantasy. Od tamtej pory nie rozstaję się z książkami, i zajmuję się paranormalnymi rzeczami. Dzięki niemu nie myślę ciągle o ciuchach i chłopakach jak moja siostra.
-Anabelle-syknął ze złością Joshua.
-Co z nią nie tak? A poza tym, skąd znasz jej imię?-zdenerwowałam się. Co ten koleś ma do Anabelle?
-Nie czas, i nie miejsce.-uspokoiła mnie Avalon.
Usiadłam na trawie, a reszta poszła w moje ślady. Siedzieliśmy w kółku, tak samo, jak siada się w przedszkolach kiedy śpiewane są te głupawe piosenki o biedroneczkach.
Przyjrzałam się uważnie każdemu z nich. Zatrzymałam wzrok na Charliem.
-Ja...ja was znam.-powiedziałam.
#####################
Mam dziś za dużo energii, więc dodam jeszcze przynajmniej częściowo 2 rozdział. Cieszymy się!!! Jiiip!!!
Love,
Mara.

czwartek, 25 października 2012

Rozdział 1

-Anabelle! Melody! Zaraz wychodzimy!-krzyknęła mama z dołu.
-Już idziemy!-odkrzyknęła moja starsza siostra.
Wyszłam ze swojego pokoju, zbiegłam na dół i włożyłam moje ulubione fioletowe trampki.
-Anabelle! Idziesz?-zawołałam.
-Tak siostra, już!-odkrzyknęła.
Zbiegła na dół, a po chwili byłyśmy już w naszym liceum.
Dzień minął jak zwykle.
Wracałam ze szkoły skrótem który prowadził przez pole. Nagle wpadłam na kogoś. Ta dziewczyna wyglądała jak ja!
Po jej prawej stronie jakoś dziwnie falowało powietrze.
-Cassandro?-szepnęła w stronę powietrza-Ty widzisz to samo co ja?
-Tak-odszepnęło powietrze.
-Czemu ty...-zaczęłam ale głos mi się załamał.- gadasz do powietrza? I czemu wyglądasz jak ja? Czego nie wiem?
-Poczekaj. Zaraz wszystko ci wyjaśnimy.-zwróciła się teraz do fal po swojej prawej-Cassandro, zwołaj mi tu wszystkich, i przestań się wydurniać z tymi falami. Tylko ja straszysz.-zganiła ją.
Stopniowo fale zaczęły nabierać kształtów, aż w końcu stanęła tam lekko przeźroczysta, śliczna dziewczyna ubrana w letnią sukienkę. Uśmiechała się szeroko.
########
Nie chce mi się więcej pisać!!!!!!
Błagam miejcie litość!! Jutro i w sobotę dodam do końca.
Love,
Mara.

Hejjj

Mamy lekką obsuwę, ale w weekend będzie pierwszy rozdział.
Love,
Mara.

wtorek, 23 października 2012

Hejka!!

Tu Mara. Witam na nowym blogu. Ewelina, dołączy jutro.
Jak pisałam już wcześniej, powieść będzie fantastyczno-przygodowa. Zakładam, że Wam się spodoba.
Pierwszy rozdział dodamy niedługo. Jakoś w tym tygodniu.
Ogólnie:
Cykl- Istoty.
Tytuł 1 tomu-Przeznaczenie.
Na razie nie powiem nic więcej.  Dobranocka.
Love,
Mara.